Kim jesteśmy i co robimy

Maria Salicka
Maria Salicka
Maria Rościszewska
Maria Rościszewska

Cześć.

Mamy na imię Maria i … Maria 😀

Obie jesteśmy techniczkami farmacji, dietetyczkami i szczęśliwymi mamami.

Ukończone studia dietetyczne teoretycznie świetnie przygotowały nas do pracy. Jednak dopiero macierzyństwo było wyzwalaczem do dalszego rozwoju i nadało jego kierunek. Od kiedy zostałyśmy matkami, zapragnęłyśmy wiedzieć więcej, żywić lepiej. Bo w grę wchodziło żywienie najważniejszych osób w naszym życiu. I tak zaczęłyśmy zgłębiać temat (pogłębiać wiedzę) żywienia niemowląt i małych dzieci.

Codzienne życie z nimi dało nam okazję do nabywania nowych, praktycznych umiejętności, takich jak gotowanie czy serwowanie posiłków. Niejednokrotnie przekonałyśmy się, że żywienie dzieci i całej rodziny to nie bułka z masłem. Bywały momenty, kiedy lały się łzy. Bo często jest tak, że nie wszystko toczy się/układa się zgodnie z planem. 

Dlaczego “pozytywne” żywienie?

Bo po studiach pewien etap pracy zawodowej pokazał nam, że tabelki, liczenie kalorii i niekończąca się lista wyrzeczeń, to nie jest sposób, w jaki chcemy jeść my i jak chcemy żywić innych ludzi.

Bo jedzenie to wspaniała rzecz, która może spełniać wiele pozytywnych funkcji w naszym życiu. Cytując za Juulem ( nie był żywieniowcem, ale arcymądrym pedagogiem, który w życiu rodzinnym jest często naszym mentorem):

“ Dobry posiłek to wyważona mieszanka dobrych potraw, troski, zaangażowania, bliskich relacji z ludźmi, estetyki, radości dla zmysłów i nieprzewidywalnych uczuć i nastrojów.(…) Posiłek nie jest dobrą okazją, by wychowywać dzieci- czy innych członków rodziny. To czas, kiedy możemy obserwować swoją rodzinę i cieszyć się nią- taką, jaka jest w danym momencie…”

Odkąd pamiętamy, lubimy dobrze zjeść. 🙂

I nie musi to wcale oznaczać, że jemy idealnie, że wszystko przygotowujemy same, że nie ma w naszych lodówkach i spiżarniach ani jednego produktu z symbolem E na opakowaniu. Chcemy przekonać innych rodziców do tego, że można dobrze karmić innych, robiąc to w sposób łatwy i przyjemny (?) Że to, jakie warunki stworzymy naszym dzieciom, najpierw w fotelikach do karmienia, a potem przy wspólnym stole, ma ogromny wpływ na ich relacje z jedzeniem przez całe ich życie.

Większość z nas ma za sobą przynajmniej jedną próbę odchudzania, co najmniej jeden przypadek przejedzenia czy tzw. zajadania emocji. Przed takimi nieprzyjemnościami jesteśmy w stanie ustrzec nasze dzieci*, jeśli dziś poświęcimy część swojej energii na stworzenie pozytywnych relacji z jedzeniem. Nikt nie mówi, że będzie łatwo, ale z pewnością warto podjąć nóż i widelec! 😀

Zatem- uśmiech prosimy! Siadamy do stołu!

*dotyczy dzieci ogólnie zdrowych, prawidłowo rozwijających się. Nie zamierzamy wypowiadać się w kwestiach, które należą do innych dziedzin z życia dzieci i rodziny. W tym celu na naszym blogu powstał dział pisany przez różnych fachowców.

o-co-tyle-szumu
Czasy wspólnej nauki w Medycznym Studium Zawodowym w Poznaniu :), czyli jakieś dobre 10 lat temu 😀