Doradztwo żywieniowe przy rodzinnym stole.

doradztwo-zywieniowe-przy-rodzinnym-stole

Bardzo lubię spotkania rodzinne. Jest to doskonała okazja do wspólnego celebrowania posiłku i niekończących się rozmów przy dużym stole. Ogromną frajdę sprawia mi możliwość przygotowania czegoś pysznego, nierzadko deseru czy przeróżnych przekąsek. Ale czy zdarzyło się wam kiedyś, że podczas jedzenia imprezowych rarytasów, nagle skoczyło Wam ciśnienie na słuch o tych wszystkich złotych radach rodzinnych specjalistów od żywienia ( rodzinne doradztwo żywieniowe) a niekiedy od… wszystkiego ?? I można wówczas powiedzieć : „pozamiatane”. Dla nas ta impreza właśnie się skończyła…

Prześladownictwo biesiadne- na taki termin natknęłam się ostatnio czytając moje ulubione Wysokie Obacasy Extra (tak mam na nie czas, jeden numer czytam jakieś dwa, może trzy miesiące!) Co oznacza ten termin? Myślę, że niejednemu/jednej z Was pojęcie to jest doskonale znane! Mianowicie ma to miejsce, gdy za każdym razem przy stole na imprezie musisz słuchać komentarzy typu:

  • „Jaka Ty biedna mięsa nie jesz?! Ale to dzisiejsze jest wyśmienite! Może się skusisz???
  • „Może daj dziecku soku, przecież stoi na stole. Samą wodę ma pić?
  • „A czekoladę już je? A ciasto? No jak to tak? Ani kawałka jej nie dasz? Zobacz jak biedna siedzi i patrzy…”

Doradztwo żywieniowe- największe szlagiery

Myślę, że jest to wpisane w naszą kulturę i towarzyszy nam to od wielu lat, tylko z biegiem czasu tematyka ulega zmianie. Wcześniej mogliście doświadczać tego typu prześladownictwa biesiadowego podczas odwiedzin u swoich krewnych/znajomych i mieć zadawane tego typu pytania:

  • „Kiedy zaręczyny? Kiedy ślub? A dziecko planujecie?
  • Potem… karmisz?? Następnie… jeszcze karmisz piersią? Mleko z butli byś dała! A chleb już je? (Twój bobas skończył właśnie 4 miesiące)

I jak to trafnie ktoś ujął prawda? Bo niby biesiada, imprezka, jest miło, a jednak nastrój nam siada…. I właśnie w tym miejscu chciałabym nawiązać do naszych żywieniowych wyborów. Myślę, że zanim zaczniecie działać w temacie żywienia swoich dzieci, warto poprzyglądać się sobie i własnej sferze żywieniowej. Zastanowić się jakich wyborów żywieniowych dokonuję i dlaczego. Czy one mi służą, odpowiadają? Jak chciał/-abym, żeby wyglądał system żywieniowy w naszej rodzinie? Czy jestem pewien, że mam konkretny plan na to wszystko. Czy może dlatego te komentarze mnie tak mocno denerwują, bo powodują, że zaczynam wątpić w swoje życiowe wybory?

Przez pierwsze lata życia dzieci bardzo mocno uczą się poprzez obserwację. Więc jeśli oczekujemy od nich, aby jadły różnorodnie i dobrze, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym powinniśmy najpierw wymagać tego od siebie. Chciałabym równocześnie zaznaczyć, że według mnie nic w życiu nie jest tylko czarne, albo tylko białe i w żywieniu także jestem zwolenniczką kompromisów. Nie twierdzę, że wszyscy powinniśmy odżywiać się na piątkę z plusem bo w przeciwnym razie damy dzieciom zły przykład. W żywieniu szalenie ważny jest umiar i odpowiednie proporcje. Warto kierować się tymi dwoma wartościami. A jeśli czujesz, że masz dużo do zmiany w kwestii odżywiania, zacznij od drobnych poprawek.

Małe zmiany łatwiej jest wprowadzić niż przeprowadzać rewolucję i one się sumują.

Dlaczego piszę o tym w kontekście naszych rodzinnych fachowców od wszystkiego? Bo w momencie, kiedy sobie te relacje z jedzeniem poukładamy, tak jak chcemy i czujemy, nie będziemy już tak bardzo wrażliwi na „dobre rady” naszych krewnych. W gruncie rzeczy z reguły za tymi mądrościami zwyczajnie kryje się troska i chęć pomocy, jakkolwiek to zabrzmi. Dla niektórych czasami nowe, nieznane znaczy niedobre i warto o tym pamiętać. I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Jeśli mamy ochotę, można zawsze wyjść z propozycją wyjaśnienia takiego czy innego postępowania. A z jaką reakcją spotka się nasz wywód, to już chyba nie nasz kawałek podłogi do ogarnięcia 🙂

A na koniec chcę Wam powiedzieć jeszcze jedną bardzo istotną rzecz! To, że członkowie rodziny, starsi od nas o jakieś 40, 50 czy też 10 lat mają prawo robić wielkie oczy na to, jak postępujemy dziś z naszymi pociechami pod względem żywieniowym. Wszystkie dzisiejsze zalecenia to dla nich coś całkiem nowego i nieznanego. Niestety jest tak, że ciężko czasami uświadomić starszym od nas, że dziś naprawdę wiele wiadomo na temat żywienia i wielu z nas już wie, że odpowiedni styl życia, w tym odpowiednio zbilansowana dieta, to potężna inwestycja w zdrowie naszych dzieci.

Lubię myśleć i wierzę w to z całego serca, że wszyscy jesteśmy wystarczająco dobrymi ludźmi i postępujemy najlepiej jak potrafimy postąpić w danej chwili.

Wszystkie nasze Czytelniczki wysyłam do lektury bloga Agaty Głydy, która świetnie opowiada o relacjach z jedzeniem okiem psychologa i psychodietetyka! 😊

Photo by Annie Spratt on unsplash.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Pola, które wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem * E-mail nie będzie udostępniony, ani wykorzystywany do rozsyłania wiadomości reklamowych.

2 komentarze