„Moje dziecko prawie nic nie je.”

Zdanie często wypowiadane przez rodziców. Równie często idą za nim ogromne emocje całej rodziny, a przyczyn może być wiele. Od naturalnych etapów w rozwoju dziecka, po zaburzenia wymagające długiej terapii na różnych płaszczyznach. O neofobii żywieniowej, właśnie jako etapie naturalnym wpisanym w rozwój dziecka pisałam wcześniej. Jednak nie zawsze mamy do czynienia ze wspomnianą neofobią. Jedno jest pewne to, że dziecko nie je nie oznacza, że robi nam na złość, czy ćwiczy naszą cierpliwość. Za tym idą pewne ograniczenia, wymagające diagnostyki i udzieleniu dziecku i rodzinie pomocy.

Przekąski i czas posiłku

W przypadku dzieci określanych przez rodziców jako „niejadków” przede wszystkim należy przyjrzeć się przekąskom. Właśnie one często są nieadekwatne do głównych posiłków choćby pod względem kaloryczności i przyczyniają się w pewnym stopniu do tego, że dziecko nie je tak jak wyobrażają sobie rodzice. Często ich kaloryczność jest zbliżona do głównych posiłków, a tak być nie powinno. Na dodatek niestety zdarza się, że jakość przekąsek odbiega od tych zalecanych. Przekąskę nie stanowi porcja warzyw, owoców czy orzechów, a naładowane cukrem batony czy jogurtowe deserki.

Drugi ważny aspekt to czas posiłków. Powinien wynosić 20-30 minut. Po tym czasie sprzątamy posiłek ze stołu. Często okazuje się, że niezjedzone śniadanie stoi na stole do obiadu i tak naprawdę czas do obiadu „kręci się” wokół tego śniadania. W takich przypadkach bardzo skuteczna okazuje się sygnalizacja pór posiłków, rozpoczęcia i zakończenia. Posiłki powinny stanowić pewną rutynę. A rutyna to podstawa w karmieniu nie tylko dzieci z zaburzeniami. Nierzadko po głębszej analizie okazuje się, że dziecko je, ale większość stanowią właśnie przekąski. Rodzice podają je z troski i obawy, że dziecko jest głodne bo przecież nie zjadło ani śniadania ani obiadu. Naprawdę wiele można zdziałać regulując odpowiednio przekąski.

Kolejna kwestia to oczekiwania rodziców co do wielkości porcji, a dziecka realne możliwości. Pamiętajmy, że organizm codziennie nie potrzebuje takich samych porcji posiłków i że każdy posiłek ma inną kaloryczność. Wiele czynników wpływa na apetyt i zapotrzebowanie organizmu i jest ono zmienne! My dorośli przecież też jeden dzień mamy większy apetyt zato innego dnia nasze zapotrzebowanie spada. Jednak chcę zwrócić Waszą uwagę na pewne zdanie, które rodzice słyszą bardzo często….” jak będzie głodny to zje” lub „krzywdy sobie nie zrobi” ! Zdrowe dziecko bez zaburzeń odżywiania owszem, jednak dla części dzieci z poważnymi zaburzeniami jest to niebezpieczne, a zdanie mylne.

Jest to dosłownie namiastka tematu karmienia, zaburzeń i problemów, z którymi rodzice jak i dzieci muszą się mierzyć.

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Pola, które wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem * E-mail nie będzie udostępniony, ani wykorzystywany do rozsyłania wiadomości reklamowych.

Jeszcze nikt nie napisał komentarza.