Nauka nowych smaków

Nauka nowych smaków

Pewnie wiele razy zastanawialiście się, a może część z Was właśnie rozmyśla, co zrobić żeby Wasz Maluch spróbował czegoś nowego? W jaki sposób nauczyć Go nowych smaków? W jaki sposób chociaż zainteresować nowością na talerzu? Zarówno tego Najmłodszego na początku swojej kariery pod tytułem „rozszerzanie diety” jak i tego trochę starszego.

Może właśnie teraz przeszukujesz Internet z duszą na ramieniu bo kolejna próba podania nowości zakończyła się fiaskiem. Postaram się pokrótce odpowiedzieć na te pytania. Ponieważ postawienie przed Nim talerza z nowością nie sprawia, że z ogromnym zainteresowaniem zaczyna degustację. Niestety! W większości przypadków to po prostu nie działa!

Jak powinna wyglądać nauka nowych smaków?

Na pewno musimy uzbroić się w cierpliwość. Nauka smaków to jest proces (czasami bardzo długi). Dlatego nie możemy zniechęcać się i jego po pierwszej lub dziesiątej nieudanej próbie. Każde dziecko jest inne, każde jest wyjątkowe! Nie ma reguły! Jeden jest skory do nowości drugi nieco mniej.

Ważny jest też odstęp czasowy, to znaczy nie proponujemy nowości raz w tygodniu tylko codziennie. Może być w różnej formie, ale codziennie! Na pewno nowość trzeba podawać z czymś co zna i lubi. Lecz nie z czymś co uwielbia, bo możemy okazać się na straconej pozycji już na starcie. 

Nie zmuszajmy do nowości, nie zmuszajmy do jedzenia, ani pod żadnym pozorem nie przekonujmy. Naszą rolą jest proponowanie.

Najważniejsze jest żeby jeść razem z nim i chwalić jakie to dobre, lecz pozostańmy w tym zachwalaniu naturalni. Dziecko jest doskonałym obserwatorem i jeśli my będziemy ze smakiem jedli to i On może skusi się tym razem! 

Dobrze jest też przygotować naszego Malucha na nowość. Nauka smaków na zasadzie zabawy. Sprawdzoną metodą jest opowiadanie mu o nowym warzywie czy owocu, karmienie nim ulubionego misia, lalkę czy autko.

Nie wymagajmy od naszego Malucha, aby od razu zjadł całego ogórka! Fajnie jak ten Najmłodszy na początek się nim zainteresuje, dotknie, chwyci do rączki czy nawet wypluje. Następnym razem może pogryzie i połknie. Natomiast Starszak jak weźmie chociaż kęs lub zapyta co to, możemy spokojnie traktować jako pierwszy krok do sukcesu.

Nie są to na pewno wszystkie metody pomagające rodzicom przebrnąć przez etap poznawania smaków. Lecz wydają mi się bardzo istotne. Jestem pewna, że niejedna mama wymyśliła, czy też odnalazła swoją unikalną metodę dopasowaną do jej Malucha. 

Metody, które pokrótce Wam przedstawiłam wykorzystuje się również by w miarę jak to jest możliwe uniknąć lub przejść łagodniej neofobię żywieniową. Jest to dość złożone zaburzenie, dlatego neofobii poświęciłam osobny wpis.

Zatem- uśmiech prosimy! Siadamy do stołu!

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Pola, które wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem * E-mail nie będzie udostępniony, ani wykorzystywany do rozsyłania wiadomości reklamowych.

Jeszcze nikt nie napisał komentarza.